Debit
Witajcie😉
Recenzja
Debit- C.J. Tudor
Premiera 24.04.2024r.
Wydawnictwo Czarna Owca
Kojarzycie filmy Epidemia i Epidemia strachu? Biorąc pod uwagę lata, w jakich zostały nakręcone, to były to dobre filmy. Bo tak na dobrą sprawę epidemie i wirusy pojawiały się na świecie już dawno i dziesiątkowały ludność. Pamiętacie początek roku 2020? Nic nie zwiastowało tego, co niebawem nastąpi. Nikt z nas nawet nie przypuszczał, że to, co oglądał w filmach, wydarzy się naprawdę. Do czego dążę? Otóż do tego, że po pandemii, która opanowała świat i trwała kilka lat mam mieszane uczucia jeżeli chodzi o książki i filmy o wirusach. Omijam je z daleka. Gdy czytałam blurba książki Debit, nie wiedziałam jeszcze na, co się piszę, zgłaszając się po egzemplarz recenzencki.
"W ekstremalnych sytuacjach ważne jest poczucie, że ktoś coś robi, nawet jeśli nie wpływa to na rezultat".
Autokar, którym podróżowała Hannah i inni studenci Akademii uległ wypadkowi. Nie wszyscy przeżyli. Ci, którym się udało, muszą połączyć siły, aby przetrwać.
Wagonik kolejki linowej zatrzymał się nad górami. Ani Meg, ani pozostali pasażerowie nie wiedzą, jak się tam znaleźli. Jedno jest pewne, wszyscy zmierzają do tego samego miejsca. Czy dotrą?
Zamieć śnieżna powoduje problemy z elektrycznością w schronisku narciarskim. Carter zastanawia się, co będzie dalej.
Autokar, kolejka linowa, schronisko narciarskie i tajemniczy Azyl. O co tutaj chodzi?
"To zabawne, jak wiele strasznych rzeczy robi się dla wspólnego dobra".
C.J. Tudor ma na swoim koncie sześć książek. Czytałam jej 3 książki, w tym właśnie Kredziarza, okrzykniętego bestsellerem, którym byłam zachwycona. Debit to zupełnie inne oblicze autorki. Czytając tę książkę zastanawiałam się kiedy ją odłożę. Trzy miejsca, mnóstwo bohaterów i temat, którego się nie spodziewałam, nie działały na jej korzyść do czasu... W pewnym momencie akcja nabrała zawrotnego tempa, wszystkie trybiki wskoczyły na swoje miejsce i już wiedziałam, że nie odłożę tej książki, dopóki nie poznam zakończenia. Postapokaliptyczny świat, który autorka przedstawiła w swojej najnowszej książce, robi wrażenie. Klaustrofobiczny klimat dodaje uroku tej powieści. Autorka pokazuje, jak w chwilach kryzysowych powstają podziały. Tworzą się grupki, jedni się lubią inni nie. Powoli narasta napięcie, które z czasem wybucha z ogromną siłą. Ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze. Budzą się demony, na jaw wychodzą skrywane sekrety. W obliczu tragedii ludzki umysł potrafi się dostosować. Tak naprawdę nie ma sprawdzonego przepisu, żeby przygotować się na śmierć. Ona potrafi przyjść znienacka i zaskoczyć. Zakończenie petarda.
Pomysł na napisanie tej książki przyszedł autorce do głowy w 2019 roku. Jeszcze wtedy nikomu nawet nie śniło się o koronawirusie. Książka powstawała w 2021 roku, gdy świat ogarnięty był przez pandemię. I tak oto fikcja stała się przerażającą rzeczywistością. Tudor zastanawiała, się czy ktokolwiek zechce czytać książkę o takiej tematyce. Myślę, że może być spokojna. Póki co książka zbiera same pochlebne opinie, do których i ja się dołączam.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Komentarze
Prześlij komentarz